Preludium – interpretacja wiersza

Wiersz „Preludium” Jana Lechonia pochodzi z ostatniego wydanego za życia poety zbioru „Marmur i róża”. Opublikowano go w tomie „Poezje wybrane” w 1954 roku. Utwór jest dość nietypowy dla jego twórczości powojennej (tendencje te jednak widać już 30 lat wcześniej w tomiku „Srebrne i czarne” z 1924 roku), ponieważ jego puenta i płynąca z niej refleksja jest optymistyczna, afirmująca życie. Poeta pochwala zwyczajne, codzienne życie, które jest dla niego źródłem największego szczęścia. 

Preludium — analiza wiersza i środki stylistyczne

Utwór został zbudowany z dwóch strof czterowersowych, nazywanych tetrarchami. To, jak również zastosowane rymy dokładne krzyżowe, wskazują na regularność tekstu. Jest to typową cechą wierszy pisanych przez Lechonia, który lubował się w układzie stroficznym. Prawie zawsze stosował tę formę zapisu. Było to również charakterystyczne dla całej grupy literackiej Skamander, której poeta był współzałożycielem i wieloletnim członkiem. 

„Preludium” należy do liryki pośredniej, opisowej, ponieważ podmiot liryczny nie ujawnia się, opisuje sytuację liryczną bez opisu własnych odczuć. Są one jednak widoczne dzięki zastosowaniu licznych środków stylistycznych o charakterze emocjonalnym. Sugerują to już same epitety („świt czerwony, sennych szelest drzew”, „ptak zbudzony”, „srebrnych lśnień”, „cudownego życia dzień”). W opisanym krajobrazie dopatruje się pozytywów, cieszy się z niego. Wskazuje to na to, że osoba mówiąca w wierszu jest dojrzała i spełniona. Nie ma dużych wymagań i oczekiwań, cieszy się z możliwości przeżycia kolejnego dnia. Przedstawiona przez niego przyroda wydaje się podzielać tę refleksję. Ciężko określić, czy podmiot liryczny można utożsamić z autorem, ponieważ po drugiej wojnie światowej często opisywał w wierszach doświadczenia, których nie przeżywał (np. „Przypowieść” opowiadająca o życiu żołnierza, którym Lechoń nie był). Wiadomo również, że cierpiał na depresję, a zaledwie kilka lat później popełnił samobójstwo. 

Inne środki stylistyczne zastosowane przez poetę są dość ubogie. Wynika to z prostego języka, jakim się posługuje. Rzeczywistość, którą opisuje nie wymaga dodatkowych upiększeń, uważa to, co go otacza za wystarczające. Poza wspomnianymi już epitetami zastosowano personifikacje przyrody („sennych szelest drzew”, „słońce wraca z drugiej strony”). Radość wyrażona przez podmiot liryczny ukazują także wykrzyknienia („Ach!”, „Wodo pełna srebrzystych lśnień!”, „Cudownego życia dzień!”). Pojawiają się także zwroty bezpośrednie do natury w formie apostrofy („Wodo pełna srebrnych lśnień!”).

Preludium — interpretacja treści utworu

Zaprezentowana w wierszu sytuacja liryczna ma miejsce rano, co sugeruje także tytuł utworu. Preludium oznacza początek, wstęp i zapowiedź. Tak również traktuje on wszystkie poranki. Docenia każdą chwilę, nadaje jej podniosłe znaczenie, co ukazuje także określenie „preludium”, podnoszące jego rangę. Dalsza część dnia wydaje się mu jeszcze bardziej wyjątkowa, skoro sam jego początek miał dla niego takie znaczenie. 

Podmiot liryczny chce czerpać z dnia, dlatego zaczyna go przed wschodem słońca, gdy tylko świta. Podziwia czerwone niebo, które zapowiada mu idealny początek dnia. Słońce budzi życie, co dodaje energii osobie mówiącej w wierszu. Nie chce już spać, zależy mu na produktywności i dobrym czasie. Można stwierdzić, że odczuwa jedność z przyrodą, cieszy go życie w zgodzie z jej rytmem. Powraca w ten sposób do wzorców dwudziestolecia, ale i Młodej Polski, gdzie popularna była postawa franciszkańska. Opierała się ona na afirmacji życia, jedności z przyrodą i doceniania prostej egzystencji. Nie jest to jednak franciszkanizm, ponieważ nie odnosi się on do Boga, który odpowiada w tym nurcie za zbudowanie tak pięknego świata. 

Ciekawe jest również umieszczenie sytuacji lirycznej jesienią. Można ją dostrzec w szeleście prawdopodobnie suchych liści. Podmiot liryczny wita się z kasztanami, które są nieodłącznym elementem tej pory roku. W literaturze kojarzy się zwykle z nostalgią, smutkiem, melancholią i refleksją nad życiem. W takiej formie występowała również wcześniej u Lechonia np. w „Sprzeczce”. Jesienna aura podkreśla tam smutek towarzyszący osobie mówiącej, która cierpi po kłótni z ukochaną. Do opisu budzenia się do życia, szczęścia, afirmacji zwykle wybiera się wiosnę, kiedy natura również budzi się do życia lub bujnie rozkwita latem. Wybór ten może sugerować chęć zaskoczenia, zrobienia czegoś nietypowego. Skamandryci podczas dwudziestolecia lubili robić rzeczy nowatorskie, nietypowe. Robił to chętnie Tuwim, najbardziej znany przedstawiciel grupy, bawiąc się słowem przez budowanie neologizmów w tomiku „Słopiewnie”. 

Może to być spowodowane również dysonansem, jaki ma miejsce w podmiocie lirycznym. Z jednej strony cieszy się z życia, jest szczęśliwy, że ma jeszcze jeden dzień i stara się docenić chwilę, z drugiej jednak cały czas odczuwa smutek, tęsknotę i melancholię. Rozbieżność ta może lepiej obrazować emocje w założeniu, że podmiot liryczny może być utożsamiany z samym poetą. Jak zostało już wspomniane, Lechoń od dwudziestolecia chorował na depresję, którą pogłębił okres II wojny światowej. Wyjechał na emigrację, nie potrafił odnaleźć swojego miejsca, do tego wypierał swoją orientację, co utrudniało mu funkcjonowanie. 

Jesienna aura może także symbolizować „jesień życia”, czyli starość. Jako człowiek doświadczony, godzi się z życiem i stara się doceniać każdą pozostałą mu chwilę. Cieszy się z kolejnego dnia, który ma jeszcze i chce skorzystać z niego maksymalnie. Wyjaśnia to również, dlaczego budzi się tak wcześnie, jakby chciał czerpać z każdej pozostałej mu sekundy życia.

Wiersz mimo krótkiej formy można interpretować na wiele sposobów. Niemalże franciszkańska afirmacja życia, wynikająca z dojrzałości podmiotu lirycznego ciekawie wpisuje się w twórczość Jana Lechonia. 

Dodaj komentarz