Własnego kapłaństwa się boję – interpretacja

To właśnie ten moment, ten szary poranek wybiera w wierszu Bóg, by zamanifestować swoją obecność w życiu podmiotu lirycznego i napełnić go “mocą przeogromną”. Może to być wiara, siły potrzebne do odebrania święceń. Bóg jest w tym utworze sprawcą, siłą wyższą, powodem, dla którego podmiot liryczny zmienia swoje życie i zawierza je właśnie jemu. Bóg nie porzuca swojego kapłana w chwili niepokoju i słabości, wręcz przeciwnie – przychodzi do niego, napełnia go siłą, dzięki której podmiot liryczny może stanąć na wysokości swojego zadania. Jest to dla podmiotu ogromna tajemnica, którą skrywa w duszy przed innymi i która wciąż go zadziwia, ale nie wątpi w nią. Wiersz przekazuje więc odbiorcy przesłanie, że to religia i Bóg są wsparciem i odpowiedzią, że zawsze przyjdą z pomocą w momencie zwątpienia i to w wierze powinno się szukać odpowiedzi.

W tekście następuje swoiste zmieszanie sacrum i profanum. Dochodzi do zderzenia dwóch światów – zwykłego, szarego dnia, nie wyróżniającego się w kalendarzu z ogromnym, podniosłym, wręcz metafizycznym doświadczeniem, jakim są dla podmiotu lirycznego święcenia. Okazuje się, że by to wydarzenie mogło się odbyć, wcześniej trzeba wykonać szereg bardzo przyziemnych czynności – wstać, wyjść z domu, iść ulicą, jechać tramwajem. Dla podmiotu lirycznego jest to wyjątkowy dzień, to musi on zaakceptować fakt, że świat wokół działa tak jak co dzień, bez uwzględnienia jego niezwykłego przeżycia i że do pewnego momentu jest ono bardziej skierowane do wewnątrz niż na zewnątrz. Pokazuje to, że wiara jest doświadczeniem osobistym, intymnym, często niewidocznym dla innych osób, a Bóg dotyka każdego wierzącego człowieka indywidualnie.

Wiersz opowiada o bardzo osobistym doświadczeniu przyszłego księdza, który zaraz ma odebrać święcenia. Wyraża on jego niepokój z tym związany, który jest naturalny przy okazji wielkich życiowych wydarzeń i zmian. Tekst pokazuje też, że chociaż dla podmiotu jest to przeżycie wyjątkowe, to jest ono indywidualne, nie promieniuje na inne osoby, spotkane w tramwaju czy na ulicy. Poeta daje też do zrozumienia, że Bóg jest zawsze obecny przy nim, napełnia go siłą i prowadzi przez trudne, życiowe wyzwania. 

Dodaj komentarz