Zaczarowana dorożka – interpretacja

Zaczarowana dorożka to poemat autorstwa Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego, który opublikowany został w roku 1946, w czasopiśmie Przekrój, a następnie wydany w odrębnym tomiku wierszy. Opowiada o magicznej podróży ulicami nocnego Krakowa.

Zaczarowana dorożka – analiza i środki stylistyczne

Utwór jest stosunkowo długim poematem, który podzielony został na sześć odrębnych części, oznaczonych tytułami – nazwami tempa w muzyce, autor z góry określa wartkość akcji danej partii. Odpowiedniego rytmu nadają także rymy w zróżnicowanym układzie oraz anafory (wersy rozpoczynające się przymiotnikiem nocny).

Podmiot liryczny w utworze ujawnia się, wykorzystując czasowniki w pierwszej osobie liczby pojedynczej (daję słowo, nie kłamię, dzwonię, zadrżałem). Jest bezpośrednim uczestnikiem wydarzeń, zwraca się też wprost do odbiorców dzieła poprzez apostrofy (Zapytajcie Artura), chce uwiarygodnić swoją opowieść. Wprowadzone zostały także partie dialogowe pomiędzy bohaterami lirycznymi. Przemyślenia osoby mówiącej prezentują pytania retoryczne (A może rze­czy­wi­ście zgo­dzi­łem, za­po­mnia­łem?, Może chcia­łem za mia­sto?).

Świat przedstawiony uplastyczniają epitety, nadające także magicznej atmosfery (zaczarowana dorożka, specjalna broszka, srebrne dachy, noc zielonoszalonaneologizm). Uzupełniają je porównania (stał jak pika). Znaczące nagromadzenie czasowników nadaje dynamiki, niemal szaleńczego tempa. Efekt wzmacniają krótkie zdania lub równoważniki zdań (Nie­do­brze. Ser­ce. Gło­wa.; Za­drża­łem. Dru­ga w nocy. Pocz­ty­lion stał jak pika.). Kluczowe dla poematu słowa zostały wyróżnione poprzez wielkie litery (ZA­CZA­RO­WA­NA DOROŻKA, ZA­CZA­RO­WA­NY DOROŻKARZ, ZA­CZA­RO­WA­NY KOŃ) – pojawiają się one jako epifory, kończące kolejne części utworu.

Zaczarowana dorożka – interpretacja

Atmosfera omawianego poematu jest senna, tajemnicza, czytelnik nie jest pewien, czy opisywane zdarzenia dzieją się naprawdę, czy są tylko dziełem wyobraźni poety. Wydarzenia rozpoczynają się dynamicznie, podmiot liryczny zostaje zaskoczony przedziwnym, niesamowitym telegramem, wspominającym o zaczarowanej dorożce. Kontaktuje się z czarownikiem, Benem Alim, aby zaczarować jeszcze konia – jest to element humorystyczny, magik jest oburzony tym pomysłem. Osoba mówiąca zaczyna powątpiewać, czy wiadomość nie jest tylko snem, prawdziwości tekstu dowodzi jednak oczekujący na niego woźnica. Podróż nocą przez ulicę Krakowa jest niepokojąca, a nawet przerażająca, miasto przypomina miejsce tragicznej apokalipsy, jest to kontrast w porównaniu z magiczną atmosferą telegramu.

Świat ma charakter metafizyczny, graniczy pomiędzy jawą a snem. Następnie tempo spowalnia, podmiot wyrusza na spacer wraz z Arturem oraz Ronardem – uzyskuje pewność, że wydarzenia dzieją się naprawdę, ma na to świadków. Jego przekonanie umacniają także takie elementy jak znajome miejskie szyldy, budynki, które pod osłoną nocy wydają się nabierać nowego, nieznanego wyglądu, noc jest nieprzenikniona i wydaje się nigdy nie przemijać. Spacer kończy się w kamienicy „Pod Murzynami”, gdzie magia rozkwita – dorożka rzeczywiście jest zaczarowana. W kolejnej części poematu tempo ponownie przyspiesza, podmiot wprowadza fabułę – opowiada o historii kobiety oraz niewiernego jej marynarza. Przypowiastka przywodzi na myśl ludową balladę. Marynarz, który zdradzał partnerkę, został za karę pożarty przez wieloryba, a dziewczyna z rozpaczy umarła – mimo wszystko jednak spotkało ich wspólne zakończenie, spotkali się po śmierci, dorożka zawiozła ich wprost do księdza, który udzielił im ślubu. Pełnia szczęścia nie była im niestety dana, jako martwi muszą się każdego ranka rozstać, słoneczne światło przykrywa ich świat, magia może odbywać się tylko nocą. W ostatniej części tempo staje się niemal szaleńcze. Zaczarowana dorożka dociera do baru, podróż się kończy, a realizm powraca. Woźnicowie piją alkohol oraz dyskutują, stwierdzając, że w każdym mieście jest co najmniej jeden magiczny powóz i nigdy się to nie zmieni.

Przeplatające się światy oraz liczne kontrasty mają udowodnić czytelnikowi, że codzienność jest przepełniona niezwykłością, należy jednak nauczyć się ją dostrzegać. Poeta w charakterystyczny dla swej twórczości sposób zestawił ze sobą lirykę oraz groteskę, niepokojący Kraków, bajkowy pojazd oraz ludową opowieść o tragicznych kochankach. Poemat zadedykowany został żonie autora – Natalii Awałow, która niczym latarnia tytułowej dorożki, rozświetla życie, rozjaśnia mrok, pomaga przetrwać trudności oraz cierpienia, prowadzi Gałczyńskiego przez kolejne dni, niczym woźnica prowadzący swój powóz.

Podsumowanie

W powojennym Krakowie, dorożkarze regularnie wozili po miejskich ulicach mieszkańców oraz turystów. Konstanty Ildefons Gałczyński był szczególnie zafascynowany jednym z nich, Janem Kaczarą prowadzącym pojazd numer trzynaście, który stał się inspiracją do napisania omawianego utworu. Dorożkarz potrafił w barwny, wierszowany sposób opowiadać porywające historie, jego słowa miały charakter niemal magiczny, językiem malował porywające krajobrazy oraz wartkie akcje.

Dodaj komentarz