Pomogłeś mi odkryć, jakie to ważne. Napisz opowiadanie o przeżytej z bohaterem wybranej lektury obowiązkowej przygodzie, dzięki której zrozumiałeś, co naprawdę cenisz. Wypracowanie powinno dowodzić, że dobrze znasz wybraną lekturę obowiązkową.

Autor: Marta Grandke

Pewnej zimy udałam się na spacer mroźnymi ulicami miasta. Szybko okazało się, że jest ślisko, zatem szłam powoli i ostrożnie. Niestety idący z przeciwnej strony starszy pan nie przyjął podobnej strategii i bardzo szybko wylądował na chodniku. Na tym się jednak nie skończyło, gdyż pojechał po lodzie dalej, prosto pod moje nogi. Szybko oboje leżeliśmy na ziemi, machając bezradnie rękami.

Udało mi się wstać i wtedy skierowałam się do starszego mężczyzny, który sam sobie nie radził. Pomogłam mu się podnieść, jednak szybko okazało się, że coś stało się z jego nogą.

  • – I co teraz, i co teraz? – rozpaczał. – Mam tyle rzeczy do zrobienia!
  • – Spokojnie, panie… Jak się pan właściwie nazywa?
  • – Scrooge, Ebenezer.
  • – Spokojnie, panie Scrooge. Teraz zaprowadzę pana do jakiegoś lekarza w okolicy, żeby obejrzał tę pana nogę. Zna pan tu kogoś?

Zrozpaczony Scrooge niechętnie wskazał mi niedaleki adres i dał się zaprowadzić do gabinetu lekarskiego. Tam grzecznie ustawiliśmy się w kolejce złożonej z innych ofiar zimy, mrozu i śliskiego chodnika. Wreszcie zostaliśmy przyjęci do gabinetu, gdzie lekarz orzekł, że na szczęście do złamania nie doszło, za to noga jest solidnie stłuczona. Scrooge otrzymał polecenie tygodniowego odpoczynku w domu, bez chodzenia.

Wyszliśmy od lekarza i odprowadziłam go do domu, bo bez pomocy nie dałby sobie rady, a powozy nie jeździły z powodu pogody. Dotarliśmy tam, a Scrooge nieustannie lamentował nad wypadkiem. Wreszcie okazało się, że spieszył do jadłodajni i przytułków dla ubogich, by jak co miesiąc przekazać im pieniądze. Bez nich sobie nie poradzą – rozpaczał Scrooge – a on nie miał nawet kogo wezwać, by w jego imieniu przekazał datek. Siostrzeniec wyjechał z miasta, a pracownik leżał złożony gorączką w domu. Innym ludziom Scrooge nie ufał wystarczająco.

Zaoferowałam się zatem, że skoro znamy się już chwilę, to mu pomogę i sama zaniosę datki do wskazanych placówek. Scrooge przez chwilę rozważał propozycję, ale chyba uznał, że skoro pomogłam mu bezinteresownie, to jestem godna zaufania. Dał mi zatem sakiewki i listę miejsc, które miałam odwiedzić.

Powoli brnęłam przez mroźne miasto, odhaczając kolejne punkty z listy. Wszędzie wyjaśniałam, że pan Scrooge leży ze stłuczoną nogą, a ludzie przekazywali mu serdeczne życzenia powrotu do zdrowia. Był najwyraźniej lubianą postacią. Brnęłam tak dalej, aż wreszcie dotarłam do ostatniej jadłodajni. Tam przekazałam pieniądze, ale zapytano też, czy nie mogłabym pomóc w rozdawaniu jedzenia. Okazało się, że dziewczyna, która miała to robić, także się poślizgnęła i skręciła kostkę.

Zgodziłam się i już wkrótce stałam za wielkim kotłem, z którego nalewałam zupę ubogim. Okazało się, że to był fantastyczny dzień. Poznałam wielu ciekawych ludzi, usłyszałam ich historie i zaczęłam im współczuć. Na koniec dnia zapytałam, czy mogę tu jeszcze wrócić, i usłyszałam odpowiedź twierdzącą.

Poszłam jeszcze do Scrooge’a, by oddać mu listę i puste sakiewki. Opowiedziałam mu też o pomocy w jadłodajni i podziękowałam za możliwość pójścia tam. Wyznałam, że ten dzień pomógł mi zrozumieć, jak ważne jest pomaganie innym i że naprawdę to cenię. Scrooge ucieszył się i powiedział, że sam tego nie rozumiał przez długi czas, ale dziś jest to dla niego oczywiste.

Dodaj komentarz