Salome – interpretacja

Hymn „Salome” Jana Kasprowicza to drugi utwór z cyklu „Ginącemu światu”, wydanego w 1902 roku. Nastrój wiersza wpisuje się w dekadencki charakter epoki, zapoczątkowany przez m.in. Artura Schopenhauera. Podobnie jak „Dies irae”, występują tu liczne aluzje biblijne, widoczne już w samym tytule. 

Salome — analiza wiersza 

Wiersz jest hymnem o budowie stroficznej. Utwór można zaklasyfikować jako wolny, długości strof wahają się od jednego do 115 wersów. Ze względu na to, przypomina on bardziej rozbitą na wersy prozę niż wiersz. Występują niektóre charakterystyczne cechy gatunku, apostrofa (tutaj jednak nie do idei czy bóstwa, co wskazuje na prowokacyjny charakter wyboru hymnu) i patetyczny styl (tutaj wręcz prześmiewczy). Już w przy wyborze formy można mówić o stylizacji biblijnej, która przejawia się również w treści utworu, jak i sposobie budowania wypowiedzi. Poeta ewidentnie buduje utwór tak, aby przypominał jedną z ksiąg biblijnych ze Starego Testamentu, Pieśni nad pieśniami.

Podmiot liryczny mówi w pierwszej osobie liczby pojedynczej („trwożę”, „lęka się ma dusza”, „mojej tęsknoty”, „rozpalę”, „moje wargi drżą” etc.), dlatego można mówić tu o liryce bezpośredniej. Osobą mówiąca w wierszu jest tytułowa Salome, żydowska księżniczka, która przyczyniła się według ewangelii św. Marka i Mateusza do śmierci proroka Jana Chrzciciela. Pojawiają się jednak fragmenty quasi narracyjne, gdzie jej zachowanie opisywane zostało z boku, z perspektywy osoby trzeciej. Wskazuje to na styl monodramatowy, a wypowiedzi pośrednie można traktować jako pewnego rodzaju didaskalia. Zabieg ten często stosowali twórcy w epoce Młodej Polski, zwłaszcza nurtu dekadenckiego.  

Tekst „Salome” zawiera mnóstwo rozbudowanych środków stylistycznych. Pojawiają się liczne anafory („O przyjdź! / O boski przyjdź proroku!”) oraz przerzutnie wpływające na rytmikę wiersza. Wszelkie użyte przez Kasprowicza epitety („boski proroku”, „słoneczna miłości polana”, „czarodziejskie zioła”, „złocista harfa”, „gorące wargi”, „ręka grzechu”, „królewska komnata”, „biało listy kwiat Herodiady”, „mdlejącej rozkoszy”) wskazują na pożądliwy charakter utworu, jak i samej Salome. W hymnie wielokrotnie występują  wykrzyknienia („Ach! Jak się trwożę!”, „O przyjdź!”, „O przyjdź, proroku, przyjdź!”, „Jak twe źrenice, choć umarłe, płoną!”, „ty dziewczyno pusta!”) oraz pytania retoryczne („któż mnie budzi całowaniem w oczy?”, „Kto pieści miedź złotawą rozkwitłych warkoczy / i budzi całowaniem ze słodkich snów omdlenia?”, „któż sen mi płoszy?”, „Czemu nie idziesz? Czemu?”), które ukazują emocjonalny charakter wypowiedzi podmiotu lirycznego. Wiele wypowiedzi ma charakter metaforyczny („taniec zapamiętałych żywiołów”, „niech płynie glos triumfu po życia odmętach”), które wraz z porównaniami i innymi środkami stylistycznymi budują nastrój ekspresyjny, pełen sensualności i żarliwości. Pojawiają się również wspomniane wcześniej formy imiesłowowe („kłęby włosów rozwiawszy miedziane”), czy paralelne konstrukcje składniowe („i czekam na winnicach engaddyjskiej ziemi, / aż przyjdzie pragnący On, / aż przyjdzie żniwiarz wybrany”), charakterystyczne dla stylizacji biblijnej. Występują również apostrofy („O przyjdź boski proroku!”, „Proroku blady!”, „Czekam na Ciebie smutna”, „Jak twe źrenice, chodź umarłe, płoną!”) do Jana Chrzciciela, do którego skierowany jest cały hymn. Pojawiają się też przemilczenia („ociekających krwią…”, „O ty jedyny kochanku!…”, „Ach przyjdź!….”), znamienne dla twórczości Norwida, z którego chętnie czerpali twórcy modernistyczni dzięki rozsławieniu jego poezji przez Zenona „Miriama” Przesmyckiego. 

Salome – interpretacja utworu

Utwór przedstawia scenę, w której Salome lamentuje nad ściętą głową Jana Chrzciciela, aby uczynił z niej kobietę.

Tytułowa kobieta, która pełni w tekście również funkcje podmiotu lirycznego, jest postacią biblijną. Pojawia się w Ewangeliach św. Marka i św. Mateusza. Była księżniczką żydowską, wnuczką Heroda Wielkiego. Według opisanej w Biblii historii, na jednej z uczt wykonała wspaniały taniec przed swoim ojczymem, Herodem Antypasem, który był władcą Galilei. Zachwycony obiecał spełnić każde jej życzenie. Za namową swej matki, Herodiady, Salome zażądała głowy Jana Chrzciciela. Historia zostaje jednak przekształcona w sposób, aby przypominała motyw femme fatale. Kobieta skazuje proroka na śmierć, a martwego mężczyznę nazywa swoim kochankiem.

W wierszu pojawia się wyjątkowo silny ładunek emocjonalny. Poeta osiąga go przez opisy pełne ekspresji, porównań do pożarów, wulkanów, motyw krwi czy miłości i pożądania. Salome wykorzystuje swoje wdzięki i cielesność do znęcania się nad mężczyzną. Wspomina pożądliwie pewnego Libijczyka, aby wzbudzić zazdrość truposza. Wskazuje to na motyw mizoginii, antypatii i strachu wobec kobiet. Być może, takie nastawienie Kasprowicza pojawia się ze względu na osobistą historię na przełomie XIX i XX wieku. Zostaje on zostawiony przez swą żonę, która wdała się w romans z jego przyjacielem, Stanisławem Przybyszewskim. W utworze „Dies irae” opisano stosunek Ewy z Szatanem na oczach Adama. Diabeł w tym opisie otrzymuje cechy wyglądu Przybyszewskiego.  Prawdopodobnie to doprowadziło do takiego podejścia wobec płci przeciwnej w utworach autora.

Przez cały hymn przeplata się sfera sacrum i profanum. Wskazuje to na chęć wzbudzenia kontrowersji przez poetę. Salome jest zagubiona, wręcz szalona. Cały czas próbuje jednak pozostać czysta i naturalna. Kontrasty te ukazuje również wątek miłości, gdzie grecka philos miesza się z eros. Z jednej strony kobieta pokazuje uczucie jako świętość („wielbić będziemy Boga”), która pochodzi od Boga, z drugiej jednak jest to miłość cielesna, nienasycona i seksualnie grzeszna. Te kontrasty moralności i amoralności wzmaga powracający przez całość utworu motyw tańca, który może symbolizować szaleństwo, jak i grzech (przyczynił się do śmierci proroka). Żydówka obdarza miłością mężczyznę, który nie żyje przez nią oraz był święty za życia, oddawał się w całości Stwórcy. Te sprzeczne obrazy składają się w pewną mieszankę żywiołów, które powinny się zwalczać, lecz ze sobą współgrają. 

Rola kobiet w sztuce młodopolskiej często sprowadzała się do femme fatale. Motyw ten pojawiał się w literaturze, ale również malarstwie (słynny obraz „Salome” Franza von Stucka). Wpisuje się on w atmosferę mistyczną, pełną grozy, ale i piękna, które prowadzi do zguby. 

Dodaj komentarz