Jesteś reporterem i miałeś okazję rozmawiać z bohaterami „Hobbita”. Na podstawie relacji Bilba napisz reportaż opisujący walkę bohaterów z pająkami. Pamiętaj jednak, by w swoich wyobrażeniach pozostać wiernym Śródziemiu

Bilbo Baggins w czasie swojej wyprawy na Smoczą Górę był świadkiem i uczestnikiem wielu wstrząsających sytuacji. Najbardziej zatrważającą jednak wydaje się ta, kiedy wraz z całą kompanią musiał stawić czoła przerażającym ogromnym pająkom w Mrocznej Puszczy. Zdarzenie to znamy z pierwszej ręki, ponieważ sam Bilbo Baggins od czasu powrotu ze swojej wielkiej wyprawy, nie wzbrania się przed przywoływaniem wspomnień z tamtych czasów i opowiadaniem o swoich przygodach. Poniższa relacja jest oparta właśnie na takiej opowieści.  

Bilbo Baggins, główny bohater powieści Johna Ronalda Ruela Tolkiena, pt. Hobbit, czyli tam i z powrotem, oraz uczestnik wyprawy Thorina Dębowej Tarczy w celu odbicia Samotnej Góry z rąk okrutnego i brutalnego smoka Smauga, w swojej relacji na ten temat wspomina, że od dłuższego czasu błąkał się po Mrocznej Puszczy w poszukiwaniu zaginionych towarzyszy. Przepełniał go lęk, drżał na samą myśl, że miałby spędzić w tak ponurym miejscu, gdzie na każdym kroku czyha na niego niebezpieczeństwo, więcej czasu sam. Poza tym wiedział, że krasnoludy są w niebezpieczeństwie. Miał na sobie magiczny pierścień, co czyniło go niewidzialnym i tylko to dawało mu jako taki komfort. Przed niespełna godziną właśnie niewidzialność, a także jego miecz nazywany Żądłem, uratowały go z opresji. Stoczył bowiem pojedynek z jednym z przedstawicieli gatunku ogromnych i śmiertelnie niebezpiecznych pająków. Baggins w pewnym momencie trafił na pewien obszar, którego mroczność wydała mu się zaskakująca, nawet jak na fakt, że znajdował się w Mrocznej Puszczy. Szybko zorientował się, że dotarł do gniazda pająków. Wkrótce zobaczył je same, ukryte w ogromnych splotach sieci. 

Najbardziej wstrząsające jednak było to, że w tym samym miejscu Bilbo zauważył też swoich przyjaciół, krasnoludów. Wisieli na pajęczynach, unieruchomieni i zrozpaczeni. Pająki rozmawiały ze sobą właśnie o krasnoludach, a z ich rozmowy wynikało, że zamierzają ich po prostu pożreć. Czasu na myślenie nie było więc wiele, ponieważ potwory już zaczynały dobierać się do swojej potencjalnej kolacji, więc hobbit postanowił zrobić wszystko, co w danej chwili mógł, by uratować przyjaciół. A mógł skorzystać ze swojej niewidzialności. Tak też zrobił. 

Zmyślny hobbit zaczął rzucać kamieniami w ogromne pająki, a te, nie mogąc zobaczyć skąd nadlatują fragmenty skał, wpadły w popłoch. Bilbo Baggins jednak bardzo dobrze wiedział, co robi. Cały czas rzucając w coraz bardziej zdezorientowane potwory, zaczął oddalać się od ich gniazda, a tym samym od uwięzionych krasnoludów. Plan był ryzykowny, ponieważ wygłodniałe pająki w każdej chwili mogły znudzić się pogonią za niewidzialnym intruzem i zawrócić, ale nie było żadnego innego rozwiązania, które mogłoby w tej chwili poskutkować. W końcu Bilbo pozostawił jej samym sobie i wrócić do uwięzionych towarzyszy. Zabił pojedynczego pajęczego strażnika i przystąpił do rozplątywania sieci. Trwało to jednak na tyle długo, że wściekłe pająki zdążyły powrócić do swojego gniazda. Krasnoludy zdążyły się uwolnić, jednak nie były w stanie walczyć wyczerpane niewolą. Cała kompania Thorina Dębowej Tarczy rzuciła się więc do gorączkowej ucieczki, stawiając czoła tylko pojedynczym przeciwnikom. 

Niektórzy członkowie kompanii byli tak wyczerpani, że widać było, że nie dadzą rady długo uciekać. O walce już w ogóle nie było mowy. Z relacji Bilbo Bagginsa wynika jednak, że w ostatnim momencie, kiedy już wszyscy opadali z sił i tracili nadzieję, że z tej opresji uda im się wyjść obronną ręką i zachować życie, pająki stanęły, zaprzestały pogoni i zmęczone długą pogonią, zawróciły zrezygnowane do swojego gniazda. Wszyscy odetchnęli z ulgą, ponieważ wiadomo było, że od niechybnej śmierci dzieliły ich zaledwie sekundy, a Bilbo Baggins na pewno nie byłby już w stanie uratować ich po raz kolejny. Kolejna więc bardzo niebezpieczna przygoda Thorina Dębowej Tarczy, jego krasnoludzkiej kompanii i Bilbo Bagginsa, skończyła się szczęśliwie ze względu na tego ostatniego. Po niedługim odpoczynku, cała kompania skierowała się w dalszą drogę, by jak najszybciej opuścić przerażające i niebezpieczne miejsce, jakim była Mroczna Puszcza. 

Dodaj komentarz