Bitwa pod Grunwaldem – streszczenie

Bitwa pod Grunwaldem to opowiadanie Tadeusza Borowskiego, które zamyka tom pt. Pożegnanie z Marią, złożony z utworów poświęconych życiu w obozach koncentracyjnych. Borowski opowiada w nim losy więźniów tuż po zakończeniu wojny, kiedy, wydawałoby się, nadeszło długo wyczekiwane wyzwolenie. Okazuje się jednak, że wolność wygląda zupełnie inaczej niż się spodziewano. Więźniowie nadal siedzą w obozie, pilnowani są przez żołnierzy amerykańskich zamiast niemieckich, a wobec siebie nadal stosują zachowania nabyte przez wiele lat życia w nieludzkich warunkach. Są już ludźmi do cna przeżartymi przez traumę, która ich spotkała – ludźmi zlagrowanymi. Borowski daje nam do zrozumienia, że aby zwrócić człowiekowi wolność po tak długim czasie udręki, nie wystarczy p prostu wypuścić go z więzienia. Trzeba na nowo nauczyć go żyć na wolności i czuć ją w sobie.

Bitwa pod Grunwaldem – streszczenie krótkie

Bitwa pod Grunwaldem to utwór bardzo gorzki. Nie takiego utworu o końcu wojny i wyzwalaniu obozów koncentracyjnych spodziewałby się czytelnik. Główny bohater, Tadeusz, jest człowiekiem zupełnie wypłukanym z ludzkich odruchów i emocji. Nic nie jest go już w stanie poruszyć: ani obelgi rzucane pod adresem narodu polskiego przez chorążego, ani podniosła msza święta odprawiana przez samego arcybiskupa ani z pozoru atrakcyjne przedstawienie patriotyczne.

Poznaje dziewczynę żydowskiego pochodzenia, Ninę, która proponuje mu wspólną podróż do Belgii, lecz nie jest w stanie się podjąć. Boi się głodu i kolejnego obozu. Kiedy dziewczyna zostaje przypadkowo zamordowana, Tadeusz również nie jest wstrząśnięty  do tego stopnia lata przebywania w obozie zniszczyły jego psychikę. Pod koniec mężczyzna dowiaduje się, że został okradziony z książek, które zbierał z wielką pieczołowitością i był o nich bardzo przywiązany. Opowiadanie kończy scena, w której Tadeusz obserwuje ognisko, do którego ksiądz wrzuca kukły esesmanów.

Bitwa pod Grunwaldem – streszczenie szczegółowe

Opowiadanie rozpoczyna się od opisu sceny, w której po obozowym dziedzińcu, dawniejszych esesmańskich koszarach, maszeruje Batalion „obcego wojska”. Główny bohater, Tadeusz, obserwuje to siedząc na parapecie trzeciego piętra hali wypełnionej żelaznymi łóżkami i stołami ustawionymi wzdłuż przesiąkniętego smrodem pomieszczenia. Rozmawia przez chwilę z chorążym Kolką i mężczyzną o imieniu Stefan. Tematem rozmowy jest m.in.: maszerujące za oknami wojsko, okradanie żydowskich kuchni przez kucharzy, zbrodnia w Katyniu oraz szeroko pojmowany patriotyzm. Tadeusz w którymś momencie deklamuje swój wiersz, ale zostaje skrytykowany przez chorążego, Stefan zaś wspomina swoje nieuczciwe postępowanie, jakiego dopuszczał się w obozie, by przeżyć. Chorąży i Stefan są bliscy wdania się w bójkę, lecz Tadeusz uspokaja ich wieścią, że widać arcybiskupa podążającego na mszę.

Msza opisana jest jako bardzo powierzchowne przedstawienie, które w zasadzie nie było nikomu potrzebne, ale Tadeusz zauważa tam kilku wysokich oficerów wojska, Aktora oraz Śpiewaczkę, o której mówi się, że w obozie prostytuowała się za jedzenie. Po krótkiej rozmowie z Redaktorem, który zaprasza go na późniejszy gulasz, Tadeusz wychodzi z mszy i od razu trafia na dwójkę ludzi z nowego transportu siedzących na stercie pierzyn. Jest to piękna dziewczyna żydowskiego pochodzenia oraz Profesor, z którym Tadeusz przez chwilę luźno konwersuje. Później oprowadza dziewczynę po obozie. Okazuje się, że uciekła z getta i do obozu trafiła tylko chwilowo. Jest zdegustowana warunkami panującymi w obozie. Umawiają się na spacer poza obrębem obozu, a ich rozmowę przerywa akcja pacyfikacyjna Amerykanów. Wojsko uspokaja zamieszki spowodowane przez zachowanie kucharzy.

Następnie Tadeusz znajduje się w pokoju redaktorów. Rozmawia z jednym z nich o Stefanie i o jego wcześniejszym niemoralnym zachowaniu, a także o żydowskiej dziewczynie z transportu. Tadeusz zostaje obdarowany biletem do teatru i obaj mężczyźni wychodzą. Na dziedzińcu trwają przygotowania do wieczornego ogniska, a przed teatrem, na który zaaranżowano garaż, stoi tłum domagający się przedstawienia. Redaktor i Tadeusz podstępnie wchodzą do pełnego po brzegi teatru od tyłu i znajdują miejsce tuż za oficjelami wojskowymi. Na scenie stoi Śpiewaczka, odgrywająca rolę Rzeczpospolitej, w otoczeniu kilku więźniów z kilofami i łopatami w rękach. Aktor deklamuje w jej kierunku patriotyczny wiersz, a gdy kończy, aplauz publiczności zlewa się z dźwiękiem wyłamywanej przez tłum bramy do garażu.

Tadeusz jest na spacerze z dziewczyną, która, jak się okazuje, ma na imię Nina. Rozmawiają. Nina proponuje, by Tadeusz wyjechał razem z nią do Brukseli, gdzie mieszka jej siostra z bogatym mężem. Mężczyzna odmawia, argumentując, że ich związek nie miałby przyszłości, bo dziewczyna nadal kocha chłopaka, od którego uciekła dlatego że był komunistą i nie znosił Żydów. Tadeusz z kolei prosi, by dziewczyna została z nim i wróciła z nim do Polski. Tłumaczy, że boi się wszystkiego, a przede wszystkim tego, że jeśli uciekną, zostaną szybko złapani i trafią do kolejnego obozu, w którym umrą z głodu. W Polsce natomiast ma szanse się wybić. Nina gniewa się, zarzuca Tadeuszowi, że chciał ją tylko na jeden dzień „tak jak wszyscy”, po czym nalega, by wracali. Wbrew radom Tadeusza, by przekraść się z powrotem pod osłoną nocy, dziewczyna nie zachowuje ostrożności i ginie zastrzelona przez żołnierza przy próbie przekroczenia granicy obozu. Wokół jej ciała gromadzi się tłum, a jedyne, co robi Tadeusz, to usuwa zmarłej cegłę spod głowy. Potem dochodzi do jego rozmowy z dowódcą wojska amerykańskiego, w której stwierdza, że dla ludzi w Europie to już bez różnicy, jakie wojsko do nich strzela.

Tadek wraca do siebie i widzi, że sala żołnierska jest rozgrabiona. Chory Cygan informuje go, że książki, na których tak zależało Tadeuszowi, zostały zabrane przez Redaktora, który uznał, że mężczyzna już na pewno nie wróci do obozu. Tadeusz rozmawia z synem chorążego, a także z Profesorem, któremu wyznaje, że to on był z Niną na spacerze, kiedy doszło do wypadku. Profesor śmieje się, bo myślał, że uda mu się uwieźć dziewczynę tego samego wieczoru. Mężczyźni udają się na ognisko, gdzie ksiądz pali symboliczne kukły esesmanów. Całe opowiadanie kończy gorzko-ironiczna konstatacja, że wszystkie te wypadki miały miejsce w rocznicę bitwy po Grunwaldem.

Dodaj komentarz