Kon­flikt po­ko­leń. Omów za­gad­nie­nie na pod­sta­wie Chło­pów Wła­dy­sła­wa Sta­ni­sła­wa Rey­mon­ta

Konflikty pokoleń istnieją chyba tak długo, jak istnieje rodzaj ludzki. Starski patrzą na świat inaczej niż młodzi. Ci drudzy poznają życie, są ambitni, silni, otwarci i chętni, by czerpać z życia pełnymi garściami, choć nieraz bywają naiwni i brak im doświadczenia. Starsi są bardziej wycofani, mają szerszą perspektywę życiową, niekiedy większą wiedzę. Te różnice prowadzą do wielu nieporozumień i konfliktów nie tylko ideowo-światopoglądowych, lecz także moralnych i oczywiście materialnych. Wątek ten pojawia się również w Chłopach Władysława Reymonta. 

Konflikt pokoleń w powieści Reymonta jest najbardziej widoczny na przykładzie głównego jej bohatera, Macieja Boryny i jego syna, Antka. Ojciec jest szanowanym we wsi gospodarzem, cieszy się szacunkiem i jest bardzo zamożny. Mimo niemal sześćdziesięciu lat jest silny i nadal nadaje się do pracy. Nie chce rezygnować z bycia aktywnym, bierze nawet trzeci ślub w życiu, w dodatku z kobietą trzykrotnie od siebie młodszą. Antek, syn Macieja, ma żonę, Hankę i dwójkę dzieci, lecz mimo osiągnięcia dojrzałości, nie jest w stanie utrzymać samodzielnie rodziny. Mieszkają u Macieja, a Antek pracuje na jego ziemi. To prowadzi do coraz większej frustracji syna, który chciałby wreszcie zacząć pracować na własny rachunek, a także być prawdziwym opiekunek swojej rodziny. Stary Boryna nie chce jednak przepisać prawa do posiadania ziemi na dziecko, co prowadzi do otwartego konfliktu między mężczyznami. W końcu dochodzi między nimi do bójki, w wyniku której Antek wraz z rodziną zostaje wyrzucony przez Macieja z domu. 

Dlaczego jednak Maciej tak bardzo nie chciał oddawać ziemi własnemu synowi pod opiekę? Miał ku temu powody, co również opisuje Reymont. Na wsiach polskich, w tym również w Lipcach, panowała pewna, drastyczna z dzisiejszego punktu widzenia, zasada, że człowiek jest wart szacunku, dopóki jest w stanie sam na siebie zapracować. Osoby starsze traciły siły i często nie nadawały się już do żadnych prac. Coś jednak musiały jeść i gdzieś mieszkać, więc albo zaczynały żebrać, jeśli nie były wystarczająco zamożne, albo mieszkały ze swoimi dziećmi. Ten los był jednak szalenie niepewny, o czym przekonał się m.in. stary Bylica, ojciec Hanki Borynowej. Na starość zamieszkał ze swoją drugą córką, Weroniką, która jednak opiekowała się nim w sposób skrajnie nieodpowiedni. Wciąż na niego narzekała, wypominała mu każdy wydatek i cały czas podkreślała, jak wielkim jest dla niej problemem obecność ojca. To prowadziło do frustracji, w związku z czym Bylica w końcu zdecydował się po prostu zostać żebrakiem. W podobnej sytuacji była również Jagustynka, stara i zgorzkniała kobieta, dawna gospodyni, która po przepisaniu ziemi na dzieci, została przez nie wyrzucona za drzwi, przez co musiała zostać komornicą, czyli chłopką, która najmuje się do różnych robót u obcych za jedzenie i miejsce do spania. Również Agata, stara żebraczka, była w podobnej sytuacji. Ona jednak wymogła na swojej rodzinie obietnicę, że wezmą ją z powrotem do domu w momencie, kiedy będzie już umierająca. Odkładała na tę okoliczność każdy użebrany grosz. 

Nic więc dziwnego, że staremu Borynie nie spieszyło się z emeryturą. Po prostu bał się, że podzieli los Jagustynki, Agaty lub starego Bylicy. Wiejska starszyzna cieszyła się ogromnym szacunkiem ze względu na swoje doświadczenie życiowe oraz powołanie na świat kolejnego pokolenia. Jednak wraz z upływem czasu, kiedy ich dzieci dorastały, i nabierały własnych pomysłów na swoje życie, starsi przestawali być im potrzebni. Kiedy rodzice lub dziadowie nie potrafili już sami na siebie zapracować, stawali się ciężarem, kolejną osobą, na którą trzeba zarobić, którą trzeba się zaopiekować, nakarmić i odziać. Powieść Reymonta pokazuje jak napięte potrafiły być relacje międzypokoleniowe na polskiej wsi i do jak ciężkich konfliktów dochodziło pomiędzy starszym i młodszym pokoleniem chłopów. 

Dodaj komentarz