Tren XI – interpretacja

Tren XI Kochanowskiego jest o tyle ciekawy, że osoba jego córeczki nie pojawia się bezpośrednio w treści. Tematem przewodnim jest cnota oraz filozoficzne refleksje, bunt skierowany przeciwko tej cesze. Objawy kryzysu wartości i wiary poety pojawiły się już w Trenie X, by w kolejnym utworze cyklu jeszcze bardziej przybrać na sile.

Geneza

Ludzie próbują radzić sobie z utratą ukochanej osoby na różne sposoby. Literaci swoją żałobę często przekuwali w pismo. W czasach ogromnego smutku powstawały piękne i bardzo poruszające treny, czyli żałobne dzieła, które genezą sięgają aż do czasów starożytnej Grecji. Utwory te swoją treścią skupiają się nie tylko na osobie zmarłej – przedstawiają jej przymioty i zasługi, ale także na żałobniku – opisują jego głęboki żal i rozpacz. Najsłynniejszy cykl trenów w historii polskiej literatury stworzył Jan Kochanowski, który utracił swoją ukochaną córkę Urszulę. Ten poeta uznawany jest za jednego z najsłynniejszych przedstawicieli renesansu w Europie, przede wszystkim z uwagi na wyjątkowe umiejętności literackie oraz sprawność językową, która znacząco wpłynęła na rozwój polszczyzny. Tworzył dzieła różnych gatunków, także zabawne fraszki, wzniosłe pieśni, wiersze oraz dramat.

Tren XI – środki stylistyczne

Tren XI nie sposób jest analizować w oderwaniu od całego cyklu, w którym to umiejscowiony jest w części demonstrującej żal po śmierci dziecka. Porządek stylistyczny i rytmiczną formę nadaje wierszowi trzynastozgłoskowość ze średniówką po siódmej sylabie oraz żeńskie, dokładne, parzyste rymy. Podmiotem lirycznym, co charakterystyczne dla całego cyklu, jest sam poeta.

Utwór rozpoczyna się emocjonalnym wykrzyknieniem (Fraszka cnota), stanowiącym parafrazę słów Brutusa, czyli jednego z przywódców spisku przeciwko Cezarowi i wyrażającym powątpiewanie w tę wartość. Figurą stylistyczną, która bezpośrednio przedstawia rozterki i rozważania podmiotu, jest pytanie – tutaj o charakterze retorycznym i bez konkretnego adresata (Kogo kiedy pobożność jego ratowała?). Poeta nie oczekuje na uzyskanie odpowiedzi, być może sam w głębi ducha je zna. Interesującym zabiegiem jest ubranie pytania retorycznego w formę apostrofy (Żałości, co mi czynisz?), które prezentuje niejako pretensje podmiotu o swój żałosny los. Indywidualne odczucia poeta przekłada na nieokreślone, szersze grono, pojawiają się czasowniki w pierwszej osobie liczby mnogiej (A my rozumy swoje przedsię udać chcemy). W wierszu pojawiają się powtórzenia, także w formie anafory, czyli rozpoczynające kolejne wersy (Fraszka cnota, Fraszka, kto się przypatrzy, Fraszka z każdej strony). Wielokrotne odwołanie się do tego samego pojęcia ma na celu uwypuklić powątpiewania podmiotu w wartość cnoty i skalę jego kryzysu wiary.

Tren XI – interpretacja

Tren XI stanowi etap demonstrowania przed podmiot liryczny żalu i rozgoryczenia po śmierci córki, natomiast mniej skupia się on na swoim konkretnym przypadku, a bardziej na ogólnych refleksjach, których wydźwięk przełożyć można na całą ludzkość. Jan Kochanowski zaczyna wątpić w cnotę – wartość, którą cenił, tak jak cenili ją ówcześni ludzie. Autor ma pretensje do krzywdzącego losu, powątpiewa we wszystko to, co cenił i w co szczerze wierzył. Jeżeli starał się żyć uczciwie, zgodnie z zasadami etyki, jako człowiek prawy i cnotliwy, a mimo tego spotkała go okrutna tragedia, to przestaje dostrzegać sens wyznawanej wcześniej moralności. Za życie takie oczekiwał nagrody, a przynajmniej spokoju ducha, otrzymał natomiast od wrogiego losu tylko ból i cierpienie. Wyraża zdecydowany sprzeciw przeciwko takiej sytuacji, ma świadomość, że ślepo zawierzał religii, tak jak inni ludzie miał nadzieje, że Bóg odpłaci mu się za wyrzeczenia dobrem.

Tren nie ma charakteru bluźnierczego, jest to raczej przejaw zachwiania fundamentów wiary, ale nie całkowitego wyrzeczenia się jej. Śmierć dziecka zaburzyła cały dotychczasowy światopogląd poety. Po filozoficznym początku, końcowa część utworu jest bardziej personalna, Kochanowski odnosi się już bardziej do własnego położenia, niż do kondycji wiary całej ludzkości. Ma świadomość, że tragedia mogła wpłynąć i zniekształcić jego przemyślenia. Kwestionowanie wiary i ideałów, pretensje do niesprawiedliwego, krzywdzącego losu są naturalnym etapem żałoby. Utwór ma w ogólnym wydźwięku charakter rozważań filozoficznych o charakterze ogólnoludzkim na temat negowania wyznawanych wartości w obliczu cierpienia – większość osób nie uważa przecież, że zasłużyła na tragedie, które ich spotykają.

Podsumowanie

Tren XI, tak jak i dwa poprzednie utwory całego cyklu, stanowi część, w której poeta przedstawia swój żal i rozgoryczenie (w tradycyjnym układzie trenu jest to tzw. część luctos). Zwątpienie w wartości i kwestionowanie wiary to naturalny etap osoby przechodzącej żałobę po śmierci bliskiej osoby. Choć jest to czas trudny i bolesny, zwiastuje nadejście kolejnego, stanowiącego przysłowiowe „światło w tunelu” – w którym żałobnik odnajduje pocieszenie i ulgę. W przypadku Jana Kochanowskiego, zostanie to przedstawione w Trenach XII – XVII.

Dodaj komentarz